Aktualności

źródło: windykacja.pl

2019-02-28
Przedsiębiorcy dłużej czekają na zapłatę, ale z optymizmem

Z jednej strony więcej faktur nie jest zapłaconych w terminie i dłużej trzeba czekać na zapłatę, z drugiej rośnie liczba firm, które przewidują że w I kwartale 2019 roku kontrahenci będą płacić lepiej - to główne wnioski, jakie płyną z najnowszego badania Krajowego Rejestru Długów i Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych - „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”. Wartość Indeksu Należności Przedsiębiorstw (INP) w styczniu 2019 r. wyniosła 89,2 punktu. To o 0,6 pkt mniej niż jeszcze 3 miesiące temu i 2,9 mniej niż rok temu. A im mniejsza wartość INP, tym większe problemy z zatorami płatniczymi. Największy wpływ na spadek wartości INP miał wzrost odsetka przeterminowanych faktur w portfelach firm, wydłużenie czasu oczekiwania na zapłatę o 5 dni i wzrost kosztów ponoszonych z powodu braku zapłaty od klientów. Byłby on jeszcze niższy, gdyby nie… optymizm przedsiębiorców, że w kolejnych 3 miesiącach klienci będą płacić lepiej.Opóźnienia przyczyną kłopotówW IV kwartale 2018 roku wzrósł odsetek firm, dla których zatory są barierą w rozwoju. Obecnie już ponad połowa przedsiębiorstw (59,5%) przyznaje, że nieuregulowane w terminie należności stanowią dla nich problem w prowadzeniu działalności:- Opóźnienia w płatnościach od kontrahentów w widoczny sposób zmniejszają konkurencyjność firm na rynku. Obecnie już ponad 37 procent firm z powodu opóźnień musi ograniczyć inwestycje, 29 procent firm nie może regulować terminowo własnych zobowiązań, a co dziesiąta firma ma kłopot z wprowadzeniem nowych produktów na rynek. Tymczasem, firmy, które nie mogą swobodnie inwestować i wprowadzać na rynek nowych produktów, nie mogą się też rozwijać - wylicza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.Badanie przeprowadzone w styczniu 2019 r. przez KRD i KPF wskazuje, że średni odsetek przeterminowanych należności w portfelach polskich przedsiębiorstw wynosi już 25,6%. W przeliczeniu na złotówki oznacza to, że z każdego 1000 zł widniejącego na fakturze, 256 zł nie zostało przelane na konto sprzedawcy. Dla porównania, w ubiegłym kwartale było to jeszcze 220 zł. Zauważmy, że im większy odsetek przeterminowanych należności w portfelach polskich firm, tym większe prawdopodobieństwo powstania zatorów płatniczych, zwłaszcza w mikroprzedsiębiorstwach czy w takich branżach jak budownictwo.Czekając na GodotaO 5 dni wydłużył się też przeciętny okres przeterminowania faktur. Podczas gdy w zeszłym kwartale firmy czekały na zapłatę od kontrahentów średnio 3 miesiące i 9 dni, to teraz zmuszone są czekać 3 miesiące i 14 dni. Niestety są wśród nich przedsiębiorcy, którzy czekają na płatności od kontrahentów dłużej niż rok. Ich liczba niepokojąco rośnie.- Przypomina to trochę czekanie na Godota, ponieważ należności przeterminowane powyżej dwunastu miesięcy są już zdecydowanie bardziej trudne do odzyskania. Czas gra na korzyść dłużnika. Widzimy tu sporą rozbieżność w postawach między dużymi a małymi i średnimi firmami. Te pierwsze zlecają do windykacji przeterminowane faktury bardzo szybko, często w pierwszym miesiącu od upływu terminu płatności. Te drugie po kilku, a nierzadko po kilkunastu miesiącach. I przez to tracą - komentuje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.Sukcesywnie rosną też wydatki firm na cele związane ze skutkami i przeciwdziałaniem opóźnieniom. Obecnie stanowią one 7% wszystkich kosztów w firmach. Jednocześnie o 0,8 pp. do 4,4% wzrósł odsetek firm, które na koszty monitoringu i windykacji przeznaczają 30% i więcej wydatków, oraz spadł udział przedsiębiorstw, w których koszty te stanowią mniej niż 10% (o 4,4 pp. do 72,3%). - Współczesny model windykacji na koszt dłużnika umożliwia odzyskanie pieniędzy w sposób polubown... [więcej]

2019-02-25
Półtora miliarda w niespłaconych pożyczkach

Aż 1,49 mld zł niespłaconych pożyczek mają obecnie Polacy - wynika z najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów. Mowa tu wyłącznie o zaległych ratach w firmach udzielających pożyczek, bez udziału banków. Zobowiązania na 500 zł z krótkim terminem spłaty to już przeszłość. Dziś Polacy zapożyczają się nawet na 15 tys. zł, a raty rozkładają na 3-4 lata. Niestety nie wszyscy równie chętnie je spłacają. Długi w firmach pożyczkowych ma już 342 tysiące osób. Branża pożyczkowa w Polsce przechodzi duże zmiany, m.in. powstał Rejestr Instytucji Pożyczkowych prowadzony przez Komisję Nadzoru Finansowego, dzięki czemu zwiększyła się transparentność rynku. Obecnie figuruje w nim ponad 400 podmiotów. Wcześniej Ministerstwo Finansów wprowadziło przepisy nakazujące podwyższenie kapitału zakładowego spółek z tego segmentu do minimum 200 tysięcy złotych. Wdrożyło też ograniczenia dotyczące pozaodsetkowych kosztów pożyczek i kredytów, a więc różnego rodzaju opłat i prowizji. Szybkiemu rozwojowi rynku sprzyjają nowe technologie, które są bardzo pomocne zwłaszcza w segmencie pożyczek o małych kwotach, gdzie liczy się elastyczność i szybkość oceny wniosku złożonego przez klienta. Młodzi biorą onlineJeszcze 4 lata temu długi Polaków wobec firm pożyczkowych, notowane w KRD, wynosiły 589 mln zł. W tym czasie wzrosły niemal 3-krotnie do 1,49 mld zł. Dostępność pożyczek na wyższe niż do niedawna kwoty, czyli nawet 20 tys. zł z kilkuletnim terminem spłaty, jest widoczna także w danych KRD - statystyczny Polak ma teraz do oddania firmie pożyczkowej średnio 4 531 zł. W 2015 r. było to prawie o połowę mniej - 2 451 zł. Tendencja do zaciągania pożyczek na wyższe kwoty nie powinna być zaskoczeniem, ponieważ wzrosła kwota średniego dochodu, którym dysponuje statystyczne gospodarstwo domowe. Według ostatnich danych GUS z 2017 r. przeciętny miesięczny dochód na osobę wyniósł 1598 zł i był wyższy o 6,3 proc. od tego z roku 2016. Zarabiamy coraz lepiej, więc możemy pozwolić sobie na coraz więcej. - Branża pożyczkowa w ostatnim czasie wprowadza podobne standardy postępowania i produkty jak banki. Zwiększyły się kwoty pożyczek, nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych, wydłużył okres, na który są one udzielane, wprowadza się nowe produkty, np. limity pożyczkowe przypominające limity w koncie osobistym. Jednocześnie firmy pożyczkowe bardzo dbają o bezpieczeństwo udzielanych pożyczek. Nie tylko podobnie jak banki, weryfikują pożyczkobiorców w Krajowym Rejestrze Długów na masową skalę, ale gdy następuje opóźnienie w spłacie, dążą do szybszego odzyskania pieniędzy. Coraz więcej firm oczekuje od nas, że odzyskamy pieniądze nie później niż w ciągu 30 dni od upływu terminu płatności. To świadczy o wysokim profesjonalizmie branży pożyczkowej - mówi Jakub Kostecki, prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.Decyzję o wzięciu pożyczki ułatwiają nowoczesne technologie. Dziś wszystko odbywa się online, co w naturalny sposób zachęca, zwłaszcza młode pokolenie, do korzystania z pożyczek. Trend ten jest widoczny w statystykach KRD, gdzie najbardziej zadłużoną grupą są osoby pomiędzy 26 a 35 rokiem życia. Mają one do oddania ponad 335 mln zł. Miasteczka i wsie pożyczają, ale nie oddająW 2015 r. w bazie danych KRD widniało 240 tys. dłużników pożyczkowych. Obecnie grono to zwiększyło się o połowę do 328 tys. osób. Najbardziej zadłużeni są mieszkańcy miast, którzy mają do oddania firmom pożyczkowym 1,2 mld zł. Na wsiach zaległości są znacznie mniejsze i wynoszą niespełna 272 mln zł. - Patrząc na zadłużenie przez pryzmat wielkości miejscowości, widać, że największy problem ze spłatą pożyczek mają osoby żyjące w tych do 5 tys. mieszkańców. Mają one do oddania prawie 353 mln zł. Rynek pracy jest tam ograniczony, a pensje... [więcej]

2019-02-20
Ministerialny projekt zmian Kodeksu karnego

Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało do konsultacji zapowiadany od dłuższego czasu projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (projekt z dnia 25 stycznia 2019 r.). Przyświetla mu cel poprawy poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości wszystkich uczestników rynku. W uzasadnieniu projektu czytamy, że jego autorom przyświecała „potrzeba wzmocnienia ochrony prawnokarnej w zakresie czynów godzących w tak fundamentalne dobra prawne jak życie i zdrowie człowieka, wolność seksualna czy własność. (…) Jest rzeczą oczywistą, że prawo karne ma, za pomocą swoich instrumentów, służyć zaspokojeniu społecznego poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości”.Poza zmianami, którymi proponuje się wprowadzenie nowych typów czynów zabronionych, zwiększenie zagrożeń karnych przy licznych przestępstwach, czy też wprowadzenie bardziej elastycznego wymiaru kary, warto zwrócić uwagę w szczególności na 2 kwestie związane z rynkiem finansowym.Projekt przewiduje przestępstwo uporczywej windykacji - zgodnie z projektem nowego art. 190a § 3 Kodeksu karnego, uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej, wzbudzające u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub w istotnym stopniu naruszające jej prywatność, podejmowane w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności, ma podlegać karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Jeżeli zaś następstwem tego czynu będzie targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca ma podlegać karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych, podobnie jak Rząd, krytycznie ocenia przypadki prób dochodzenia należności z zastosowaniem praktyk windykacyjnych, które są niezgodne z prawem i dobrymi obyczajami. Członkowie tej organizacji podzielają też pogląd, że przekroczenie prawa przez przedsiębiorcę, zwłaszcza w przypadku gdy skutkowałoby to naruszeniem zbiorowych interesów konsumentów czy jakichkolwiek innych przepisów prawa, powinno pociągać za sobą konsekwencje prawne. Dlatego też KPF przystąpiła do szczegółowej analizy projektu, która potrwa do 8 lutego 2019 r. Po tym terminie organizacja przekaże Ministerstwu Sprawiedliwości swoje oficjalne stanowisko w tej sprawie. - Podzielamy intencje projektodawców, by przeciwdziałać patologiom i adekwatnie je penalizować. Podkreślamy jednocześnie, że z badań opinii Polaków wynika jasno, że oddawanie długów jest co do zasady obowiązkiem moralnym. Mimo to Polacy wciąż akceptują w pełni świadome, krzywdzące wierzycieli zachowania po stronie dłużników. To zaś - obok nagannych praktyk nieuczciwych przedsiębiorców - tworzy potrzebę otwartej, merytorycznej dyskusji interesariuszy. Wektorem tej dyskusji powinno być między innymi to, by konstytucyjne prawo do odzyskania swoich pieniędzy znalazło się także w wiązce celów, jakie proponowana regulacja będzie miała wypełnić, dając poczucie bezpieczeństwa i sprawiedliwości wszystkim uczestnikom rynku. Naszym wspólnym obowiązkiem i dążeniem powinno być też to, by nawet kierując się dobrymi i uzasadnionymi intencjami, nie pogłębić obecnego w Polsce zjawiska niskiej kondycji moralnej - podkreśla Andrzej Roter, Prezes Zarządu KPF - organizacji, która zrzesza firmy windykacyjnei. Ten dokument, chroniący interesy i prawa konsumentów, określa w bardzo konkretny i jednoznaczny sposób, w jaki sposób firmy windykacyjne powinny komunikować się z osobami zadłużonymi, jak powinny chronić informacje i dane osobowe oraz jakie praktyki są zakazane i niedozwolone. Branża rozpoczęła też kampanię „Windykacja? Jasna sprawa”, w której edukuje jak nie popaść w zadłużenie, jak bezpiecznie zaciągać zobowiązania, ale przede wszystkim - jakie prawa ma konsument w kontakcie z windykatorem.Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości wprowadza też nowe przestępstw... [więcej]

2019-02-20
Misselling – jedno pojęcie, różny punkt widzenia

Misselling jest jednym z istotnych i coraz częściej poruszanych tematów przez uczestników polskiego I europejskiego rynku usług finansowych już od kilkunastu lat. Mimo to nie została wypracowana wyczerpująca i metodologicznie spójna definicja tego zjawiska. Dokumenty, raporty i opracowania dotyczące występowania praktyk szkodzących konsumentom na rynku finansowym, także te opracowywane na zlecenie Parlamentu Europejskiego, są pełne różnych definicji. Eksperci rynku finansowego, w tym przedstawiciele regulatora i instytucji prokonsumenckich, zaproszeni do udziału w II Krajowej Konferencji Konsumenckiej, zagadnieniu missellingu poświęcili w swych dyskusjach sporo uwagi. Według nich, choć to pojęcie nie jest do końca precyzyjnie zdefiniowane, stanowi naganną I niedopuszczalną praktykę na rynku finansowym.Jak to się zaczęło?Misselling został wyodrębniony w związku z masowym zaistnieniem w latach 1990-2010 w Wielkiej Brytanii praktyki łączonej sprzedaży produktów finansowych i polis ubezpieczeniowych (tzw. PPI). Oferowane polisy były nie tylko bardzo drogie (składki stanowiły od 20% aż do 50% kosztów kredytu), ale pełne wyłączeń ograniczających prawdopodobieństwo wypłaty odszkodowania. Ponadto były często sprzedawane w taki sposób, by klienci nie mieli pełnej świadomości, co kupują, a wręcz wskazywane jako niezbędny składnik produktu finansowego. Polisy te często były też sprzedawane osobom, o których było wiadomo, że nigdy nie byłyby uprawnione do uzyskania odszkodowania. Konsekwencją wystąpienia opisanego zjawiska i jego skali było m.in. uchwalenie w 2012 r. w Wielkiej Brytanii kompleksowej regulacji, która określiła nowe ramy prawne funkcjonowania i nadzoru nad tamtejszym rynkiem finansowego.Autorzy niektórych opracowań dotyczących missellingu wskazują, że powstanie tego pojęcia może być także wiązane z praktykami sprzedażowymi na rynku kredytów hipotecznych typu subprime w USA w latach dwutysięcznych, które są uznawane za jedną z kluczowych przyczyn międzynarodowego kryzysu finansowego, zapoczątkowanego w latach 2007-2008.Jedno pojęcie - różne koncepcjeCzęść ekspertów za misselling uznaje bardzo szerokie spektrum praktyk szkodzących konsumentom, które występują na rynku finansowym. Jako misselling traktują oni zarówno nieodpowiednie, niewystarczające informowanie o ukrytych kosztach, opłatach i ryzykach związanych z produktem finansowym, jak i oferowanie produktów finansowych nieodpowiednich dla klientów, nie uwzględniające uwarunkowań behawioralnych i poziomu ich wiedzy finansowej. Do definicji tego zjawiska zaliczają także uwypuklanie pozytywnych cech produktu finansowego, przy równoczesnym minimalizowaniu informacji o potencjalnych ryzykach. W tym szerokim ujęciu, misselling to także sprzedaż agresywna czy oszustwo, jak również kwestie związane z wewnętrzną organizacją firmy sprzedającej produkty finansowe, takie jak brak właściwego zarządzania i kontroli nad sprzedawcami, w tym pośrednikami i doradcami klienta, motywowanymi do proponowania klientom określonych produktów.Inni rozumieją natomiast misselling wąsko - jako wprowadzanie klienta w błąd w procesie sprzedaży połączone z tzw. niedopasowaną sprzedażą - i odróżniają go wyraźnie od innych, dających się nazwać praktyk szkodzących konsumentom, takich jak np. drapieżna, agresywna sprzedaż bądź działania naruszające prawo, takie jak zamierzone oszustwo. Są też inne koncepcje, wykraczające poza przeważające rozumienie tego pojęcia. Według jednego z takich poglądów za misselling należałoby uznać wprowadzanie na rynek produktów nie „zaprojektowanych” tak, aby zaspokajały potrzeby konsumenta, lecz tak, aby generowały maksymalny zysk dla podmiotu oferującego taki produkt. Istotnym aspektem, na który wskazuje większość uczestników licznych dyskusji na temat misselling jest to, że dzi... [więcej]


2019-02-20
Długi emerytów - dziadek za wnuczka, wnuczek na babcię

Aż 5-krotnie w ciągu ostatnich 6 lat wzrosło zadłużenie polskich emerytów. Obecnie wynosi ono 5,6 mld zł, a liczba seniorów mających niespłacone zobowiązania zwiększyła się o 100 tys. Emeryci zadłużają się głównie w bankach, niechętnie korzystają z firm pożyczkowych, nie szukają też wsparcia rodziny. Ale choć po kredyt sięgają częściej niż młodsze pokolenia, to zazwyczaj liczą, czy ich stać na pożyczkę i zdecydowanie płynniej ją spłacają. Seniorzy z jednej strony mają już ustabilizowaną sytuację finansową - stałą emeryturę, mieszkanie, nie mają na utrzymaniu dzieci, nie gonią za nowinkami technologicznymi, często zdrowie nie pozwala im na szaleństwa, jak wyjazdy turystyczne czy uprawienie sportu, więc nie wydają na nie pieniędzy. Z drugiej - ich emerytury stanowią tylko część zarobków, jakie osiągali w latach aktywności zawodowej, dużo pieniędzy pochłaniają wydatki na leki, naprawy psujących się sprzętów domowych, ale też bieżące opłaty za czynsz, prąd, gaz i telewizję. Chcą też wspierać finansowo młodszych członków rodziny. To sprawia, że domowy budżet nie zawsze się dopina i seniorzy wpadają w długi.Emeryci pożyczają wiele razyJeszcze w 2013 r. długi seniorów wynosiły 1,1 mld zł. W bazie danych KRD widniało wtedy 221 tys. takich osób. Dziś jest to już prawie 328 tys. osób. Ich wierzycielami są przede wszystkim instytucje finansowe i fundusze sekurytyzacyjne, które odkupiły niespłacone długi od tych pierwszych. Według badania „Dlaczego Polacy się zadłużają”, przeprowadzonego na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej przez IMAS International emeryci znacznie częściej sięgają po kredyt niż osoby aktywne zawodowo. 41 proc. emerytów przyznaje, że brało pożyczkę wiele razy, a tylko 10 proc. nigdy nie zaciągnęło długu, podczas gdy wśród osób pracujących odsetek ten wynosi odpowiednio 35 proc. i 21 proc.Seniorzy mają głównie kredyty w bankach (86 proc.), 12 proc. zadłuża się na zakupy ratalne w sklepach, czyli de facto w bankach, bo to one finansują taką sprzedaż. Natomiast deklarują, że niezbyt chętnie korzystają z pożyczek-chwilówek, robi tak 5 proc. z nich. Z kolei 6 proc. szuka wsparcia u rodziny.Młodsze pokolenie oczywiście też ma kredyty w bankach, ale jest to nieco mniejsza grupa - 75 proc., a co piąta osoba kupiła sprzęt RTV lub AGD na raty, kredytowane w rzeczywistości przez bank. Wnuczkowie częściej niż dziadkowie sięgają po pożyczki-chwilówki (13 proc.), zadłużają się także u rodziny (11 proc.).- Takie proporcje nie powinny dziwić. Przy udzielaniu kredytu podstawowym kryterium oceny wniosku jest stały dochód. Dlatego osoby starsze, mimo że ich emerytury nie są wysokie, są wiarygodne dla banków. Trzeba wziąć jednak pod uwagę, że seniorzy bardzo często biorą kredyty w bankach dla swoich wnuków bądź dzieci. O ile nie dziwi, że emeryci znacznie częściej niż osoby pracujące pożyczają pieniądze na usługi medyczne, to już częstsze finansowanie przez nich kredytem zakupów sprzętu AGD i RTV mocno zastanawia - wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.- Drogie smartfony, najnowsze modele tabletów, kosztowne wyciskarki do owoców, odkurzacze za tysiące złotych - te rzeczy rzadko emeryci kupują dla siebie. Z doświadczenia wiemy, że zazwyczaj dokonują tych zakupów na potrzeby wnuków. Ci oczywiście deklarują spłatę zobowiązań, ale kiedy przytrafią im się problemy finansowe, opłacanie rat kredytu spada niestety na babcię lub dziadka. Gdy nasi negocjatorzy dzwonią do seniorów, aby porozmawiać o spłacie zadłużenia, słyszą, że oni tylko podpisali umowę - wtóruje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.Na kredyt, ale z głowąRóżnicę w postawach między młodszymi pokoleniami i seniora... [więcej]

2019-01-16
W banku, u teściów i na zeszyt – gdzie pożyczają Polacy

Ponad ¾ Polaków w wieku 18-64 lata deklaruje, że przynajmniej raz w życiu brało kredyt lub pożyczkę. 35 proc. przyznaje, że często korzysta z takich usług finansowych. Najczęściej zadłużamy się na sprzęt AGD i RTV, remont w domu oraz kupno samochodu. Niestety niemal co czwarty z nas nie ma w zwyczaju sprawdzać, czy będzie w stanie spłacić pożyczę. Bierzemy ją bowiem najczęściej pod wpływem impulsu. [więcej]

2019-01-16
Polska gospodarka z kolejnym rekordowym rokiem niewypłacalności

Wysokie ryzyko w polskim biznesie - wzrostowi obrotów towarzyszą coraz częstsze opóźnienia płatnicze i niewypłacalności. Rok 2018 był trzecim z kolei ze wzrostem niewypłacalności. Wszystko wskazuje na to, że w 2019 roku polska gospodarka pobije kolejny niechlubny rekord. [więcej]

2018-12-05
KPF: Kredytobiorcy coraz bardziej lekkomyślni – czas na odpowiedzialne i zintegrowane działania wierzycieli

Lekkomyślne zaciąganie zobowiązań oraz brak planowania wydatków i dochodów, w tym zaciąganie zobowiązań na granicy zdolności własnego budżetu, to główna przyczyna problemów finansowych Polaków, nieterminowo wywiązujących się z zobowiązań kredytowych. Tak twierdzi co drugi uczestnik badania „Sytuacja na rynku consumer finance”, zrealizowanego w III kwartale br. przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych i Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH. [więcej]


2019-02-20
W 2019 roku wzrośnie liczba upadłości

W 2019 uwidoczni się efekt uboczny zbyt niskiego wzrostu gospodarczego i zaostrzenia warunków finansowych. Na poziomie globalnym tendencja wzrostowa w zakresie niewypłacalności przedsiębiorstw utrzymywała się w 2018 r. (+10% r/r), głównie ze względu na gwałtowny wzrost w Chinach (+60%) oraz, w mniejszym stopniu, wzrost w Europie Zachodniej (+2%) W 2019 r. liczba upadłości przedsiębiorstw ma wzrosnąć trzeci rok z rzędu (+6% r/r): wyhamowywanie tempa wzrostu gospodarczego do zbyt niskiego tempa wzrostu w połączeniu z globalnym zaostrzeniem warunków finansowania spowoduje wzrost liczby upadłości w większości krajówW 2018 r. utrzymała się tendencja wzrostu liczby niewypłacalności na świecie, która rozpoczęła się jeszcze w 2017 r., po wcześniejszych siedmiu kolejnych latach znacznego spadków ich liczby. Stąd analizowany przez Euler Hermes globalny wskaźnik niewypłacalności, obejmujący 43 kraje odpowiadające łącznie za 83% globalnego PKB, wzrósł w 2018r. o + 10% r/r. Euler Hermes spodziewa się, że w 2018 r. aż w 20 krajach odnotowano więcej niewypłacalności niż w 2017 r.Trzy czynniki składają się na wyjaśnienie tego faktu: Słabszy kontekst makroekonomiczny dla niektórych krajów; Wdrożenie nowych rodzajów procedur upadłościowych oraz oczyszczenie rejestrów przedsiębiorstw w drodze oficjalnych procedur upadłościowych w kilku innych krajach; Co najważniejsze - większa skłonność do korzystania z procedur dotyczących niewypłacalności w Chinach.Liczba niewypłacalności przedsiębiorstw wzrośnie także w 2019 r. - z powodu zbyt niskiego tempa wzrostu gospodarczegoZdaniem analityków Euler Hermes, tendencja wzrostowa w zakresie liczby niewypłacalności utrzyma się także w 2019 r. (+6% r/r). Tym razem perspektywa ta będzie jednak odzwierciedlać bardziej uniwersalny powód: miękkie lądowanie gospodarki światowej, a w efekcie wolniejsze tempo jej wzrostu na poziomie +3,0% w 2019 r. z 3,1% w 2018 r. i 3,2% w 2017 r. Analitycy spodziewają się, że realny wzrost PKB zmniejszy się w USA (z 2,9% w 2018 r. do 2,5% w 2019 r.), w Strefie Euro (z 1,9% do 1,6%) i Azji (z 5,1% do 4,8%).W rzeczywistości ten malejący popyt zwiększa wrażliwość na zagrożenia firm o wysokich kosztach stałych, a także tych z większymi zapasami lub z problemami w zakresie zapotrzebowania na kapitał obrotowy. Jednocześnie koniec łatwo dostępnego finansowania zwiększa podatność na zagrożenie całych sektorów charakteryzujących się dużym zadłużeniem, a w skali globalnej rośnie wrażliwość na ryzyko u najbardziej zadłużonych firm.Większość gospodarek dla ustabilizowania poziomu niewypłacalności przedsiębiorstw, powinna powrócić (zwłaszcza te rozwinięte) do właściwego dla siebie tempa wzrostu PKB, a nawet je przekroczyć (w tym m.in. powrót do +1,7% dla Europy Zachodniej).Innymi słowy - eksperci Euler Hermes spodziewają się, że stopniowo tempo wzrostu gospodarczego okazywać się będzie niewystarczające dla rosnącej liczby przedsiębiorstw w coraz większej liczbie krajów w odniesieniu do ich kosztów produkcji, kosztów (re)finansowania i wyzwań strukturalnych.W tym kontekście Euler Hermes przewiduje, że w 2019 r. każde 2 z 3 krajów odnotuje wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw (w porównaniu z 2 z 5 w 2018 r.). Ponadto w połowie krajów liczba niewypłacalności firm w 2019 r. będzie wyższa niż średnia w latach 2003-2007, przed kryzysem finansowym z 2008 r.Należy zaznaczyć, że z rosnącą liczba niewypłacalności zmierzyć się będą musiały właśnie te kraje, które w ostatnich latach wykazały się dynamicznym rozwojem działalności gospodarczej, ponieważ młode firmy są zbyt słabe, aby przetrwać w obecnych realiach. Wniosek: uważać na startupy!Chiny pozbywają się swoich państwowych firm-zombieGwałtowny wzrost liczby niewypłacalności w Chinach... [więcej]

2019-02-20
Zadłużeni gapowicze

Mówią o sobie „spryciarze” albo „ryzykanci”, inni najczęściej określają ich przymiotnikiem „nieuczciwi”. Gapowicze stanowią około 18% pasażerów transportu publicznego. Ich dług wynosi 398 932 808,31 zł - wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA. Na początku lutego liczba biletowych dłużników wzrosła do 311 057. To o ponad 24 tys. osób więcej niż jeszcze rok wcześniej. Całkowite zadłużenie wynosi blisko 399 mln zł, przy czym największą kwotę do spłacenia mają województwa śląskie (114 885 072,09 zł) i wielkopolskie (112 614 804,59 zł). Tam też jest najwyższa średnia wysokość zadłużenia przypadająca na jednego gapowicza, wynosi kolejno 1 643,96 zł (śląskie) i 2 247,53 zł (wielkopolskie). Na kolejnych miejscach znajdują się pasażerowie z województwa łódzkiego: 1 185,19 zł i kujawsko-pomorskiego: 1 014,91 zł. Średnia wysokość mandatowych zadłużeń przypadająca na jednego gapowicza w innych częściach Polski nie przekracza tysiąca złotych.Profil gapowiczaJazda bez biletu, na tzw. gapę to popularne zachowanie wśród pasażerów pomiędzy 26. a 35. rokiem życia oraz ich nieco starszych kolegów. Najczęściej są to osoby bez wyższego wykształcenia, bezrobotne lub zatrudnione na umowę o dzieło czy zlecenie.Prym w liczbie niezapłaconych mandatów za przejazdy komunikacją miejską oraz kolejami wiodą, niezmiennie od kilku lat, mężczyźni. Stanowią oni 66% gapowiczów. Jak wynika z danych KRD, kobiety dużo rzadziej decydują się na podjęcie ryzyka związanego z przejazdem bez ważnego biletu (ok. 34%). Również wartość najwyższego zadłużenia w ich grupie jest ponad 4 razy niższa niż u płci przeciwnej i wynosi obecnie 70 452,69 zł. Rekordzistą jest mężczyzna z województwa zachodniopomorskiego w przedziale wiekowym 36-45 lat, a wysokość jego długu z tytułu nieopłaconych biletów za przejazdy to 312 353,07 zł.Nie płacą, bo… chcą zaoszczędzićCzęść gapowiczów reguluje należności za otrzymane mandaty, ale istnieje też spora grupa osób, które zwlekają ze spłatą zobowiązania lub w ogóle go nie płacą. Taka tendencja utrzymuje się od kilku lat, co potwierdzają badania zlecane przez Krajowy Rejestr Długów BIG SA.- W świadomości osób korzystających z usług transportu pasażerskiego jazda bez biletu jest sposobem na oszczędzanie pieniędzy. Taką filozofię przyjmuje jedna trzecia gapowiczów. Inni deklarują, że lubią liczyć na łut szczęścia pozwalający na uniknięcie kontroli (36 procent). Ponad połowa badanych broni się, że opłaty za przejazdy są za wysokie. Ci, którzy kupują bilety, powołują się w pewnym stopniu na swoją uczciwość (41 procent), chociaż zdecydowana większość, bo aż trzy czwarte pasażerów, przyznaje, że kluczowy jest strach przed kontrolerem - komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG SA. [więcej]

2019-02-20
Wzrost rynku budowlanego obnaża słabość finansową wielu jego uczestników

W 2018 r. liczba niewypłacalności firm budowlanych wzrosła o 14% r/r, w styczniu 2019 r. mieliśmy do czynienia z kontynuacją tego zjawiska. Jedna z przyczyn to chronicznie niska rentowność firm budowlanych. Profil firm mających z reguły problemy: wyspecjalizowani podwykonawcy, mniejsze i średnie firmy realizujące prace towarzyszące inwestycjom infrastrukturalnym, głównie drogowym i kolejowym. Nic nie zapowiada radykalnych zmian na rynku - im większa skala inwestycji, tym większe z reguły problemy z rentownością prowadzących je wykonawców, a więc i skala potencjalnych strat.Duża skala trwających inwestycji wymaga adekwatnie dużej skali zaangażowania kapitałowego samych firm budowlanych jak i firm współpracujących. Aby skorzystać na zwiększonej fali zamówień, trzeba najpierw zaangażować - przynajmniej częściowo - środki własne. I z tym wiele firm ma problem. Niska rentowność w budownictwie nie jest zjawiskiem nowym, a raczej występującym obecnie ze szczególnym natężeniem. Z analizy Euler Hermes, wiodącego globalnego ubezpieczyciela należności handlowych wynika, że wiele firm już w latach ubiegłych zarabiało stosunkowo mało w stosunku do skali prowadzonych prac, i aby finansować swoje zobowiązania podejmowało się coraz to nowych zleceń. Firmy nie zwiększały więc rentowności - i w ślad za tym nie gromadziły środków własnych, ale zamiast tego zwiększały swoją ekspozycję na ryzyko i zadłużenie. Ta chroniczna słabość finansowa polskich firm budowlanych, a przynajmniej dużej części z nich (może poza spółkami publicznymi), jest jedną z przyczyn obecnej fali niewypłacalności w budownictwie, współwystępującą obok wskazywanych zdecydowanie częściej: wzrostu kosztów materiałów oraz zatrudnienia i problemów ze znalezieniem pracowników.Niewypłacalności polskich firm budowlanychŹródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy AllianzBranża doświadcza stałego wzrostu liczby niewypłacalności - 14% wskaźnik dla całego sektora w skali 2018 roku nie świadczy może o powszechnym załamaniu, ale nadal jest to widoczny problem w sektorze infrastrukturalnym, gdyż firmy wyspecjalizowane w tych pracach stanowią obecnie 70% przypadków niewypłacalności. Pociągają za sobą na dno wiele zaopatrujących firm produkujących materiały budowlane (łącznie wiec budownictwo odpowiada za minimum 40% liczby niewypłacalności polskich przedsiębiorstw).Profil firm mających problemy: małe i średnie firmy wykonujące prace specjalistyczneProfil niewypłacalnych firm wskazuje na to, że największe problemy mają obecnie firmy mniejsze i średnie, wyspecjalizowane w pracach towarzyszących inwestycjom infrastrukturalnym, głównie drogowym i kolejowym. Nie najmniejsze oraz nie te największe - pierwsze są najbardziej elastyczne, najszybciej mogą zarówno opuścić plac nierentownej budowy, jak i znaleźć nową, natomiast te większe - mimo że to w tej kategorii zanotowano największy spadek osiąganych marż, mają z reguły na tyle zdywersyfikowane portfolio oraz własne zaplecze finansowe (spółka matka dająca, lub gwarantująca finansowanie), że z reguły nie słyszy się o problemach tej grupy wykonawców. Z reguły - ponieważ co jakiś czas uaktualniane są wyniki lub ich zapowiedzi ze strony spółek publicznych i pojawiają się w tym gronie zaskakujące in minus wyjątki.Rosną ceny prac budowlanych - ale koszty jeszcze szybciej…Źródło: Główny Urząd StatystycznyJaka jest prognoza dla budownictwa na ten rok, kiedy nastąpi kumulacja problemów, a kiedy sytuacja może ulec poprawie?Nic nie zapowiada radykalnych zmian na rynku - im większa skala inwestycji, tym większe z reguły problemy z rentownością prowadzących je wykonawców, a więc i skala potencjalnych strat. Dodatkowo - wspomniana słabość finansowa widoczna jest nie tylko w trakcie czy na finis... [więcej]

2019-02-20
5 pytań o długi przedawnione

W zeszłym roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące przedawnienia długów. Co do zasady zadłużenie zostaje uznane za przedawnione po 6 latach od wymagalności zobowiązania, a nie po 10 latach - jak było wcześniej. Czy to oznacza, że długi przedawnione jeszcze szybciej przestają istnieć? Czy mimo to wierzyciel ma nadal prawo korzystać z usług firmy windykacyjnej i oczekiwać spłaty należnych mu pieniędzy? Czym różni się dług przedawniony od długu przeterminowanego? Podpowiadamy. Z raportu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych dotyczącego moralności finansowej Polaków wynika, że spłatę długów uważamy za podstawową wartość, którą powinniśmy chronić.Aż 95 proc. rodaków przyznaje, że długi należy spłacać i jest to obowiązkiem moralnym. To ważny sygnał, bowiem wywiązywanie się ze zobowiązań jest podstawą funkcjonowania każdego społeczeństwa i każdej gospodarki oraz źródłem ich rozwoju. Ponad 70 proc. Polaków twierdzi, że nie powinno być usprawiedliwienia dla zatrudnienia się na „czarno” tylko po to, by uniknąć ściągania długów z pensji, a 72 proc. deklaruje, że nie można akceptować działań zmierzających do unikania spłaty zobowiązania, takich jak chociażby przepisanie majątku na rodzinę czy częstej zmiany rachunków bankowych, tylko po to, by komornik, działający w oparciu o prawomocny wyrok sądowy, nie mógł dokonać spłaty długu wobec wierzyciela, na przykład z otrzymywanej przez dłużnika pensji, wpływającej na ten rachunek. Mimo silnych przekonań etycznych, Polacy często wyrażają przekonanie, że dług przedawniony to dług, którego po prostu już nie ma, nie istnieje, a wierzyciel traci bezpowrotnie swoje konstytucyjne prawa, jakim jest prawo własności prywatnej.Czy przedawniony dług przestaje istnieć?Przepisy, a dokładniej art. 118 Kodeksu cywilnego, jasno określają, kiedy dana wierzytelność ulega przedawnieniu. W świetle przepisów, które zmieniły się 9 lipca 2018 roku, co do zasady dług przedawnia się po 6 latach od daty wymagalności zobowiązania, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej - po 3 latach. Równie ważny dla dłużników jest fakt, że powyższe terminy dotyczą również długów, które zostały potwierdzone prawomocnym wyrokiem sądowym lub ugodą zawartą w obecności sądu bądź mediatora. Jednocześnie warto podkreślić, że długi przedawnione przekształcają się w tzw. zobowiązanie naturalne. W praktyce oznacza to, że dług - nawet jeśli jest przedawniony - istnieje nadal. Wierzyciel, a co za tym idzie także działająca w jego imieniu firma windykacyjna, ma prawo oczekiwać spłaty zadłużenia przez dłużnika i zwracać się do niego o zwrot pieniędzy.- Co prawda, dług istnieje do czasu jego spłaty, ale wierzyciel (zarówno firma jak i osoba prywatna), któremu ktoś jest winny pieniądze, ma różne uprawnienia w zależności od etapu życia zadłużenia. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że w przypadku istnienia długu w stanie normalnym, nieprzedawnionym, wierzyciel może liczyć na to, iż w proces odzyskiwania jego pieniędzy zaangażuje się państwo, w tym poprzez zorganizowany system sądowy, a po wydaniu przez sąd wyroku - poprzez egzekucję komorniczą. W przypadku długu przedawnionego wierzyciel nie może liczyć na takie zaangażowanie państwa. Państwo nie wykorzysta dostępnych mu środków przymusu w imieniu wierzyciela i temu ostatniemu pozostaje jedynie droga polubowna. W przypadku długu przedawnionego pozostaje już tylko polubowne przekonywanie dłużnika do spłaty zadłużenia. To jest ważne również dla kilkuset tysięcy gospodarstw domowych, które pożyczają pieniądze innym. Mają one prawo oczekiwać spłaty długów, nawet jeśli z różnych względów, jak na przykład brak wiedzy czy pieniędzy na koszty postępowania sądowego, nie wystąpiły... [więcej]

KONTAKT


PORTAL:
biuro.inkasso-plus.pl/status
SIEDZIBA:
Inkasso Plus Sp. z o. o.
ul. Sowińskiego 46
40-018 Katowice
Tel: +48 327287700
Fax: +48 327287788
email:
info@inkasso-plus.pl
kontakt do inspektora ochrony danych:
iod@inkasso-plus.pl
Nasi partnerzy: